Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pink Floyd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pink Floyd. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 lipca 2025

Posłuchajmy razem Vol. 91

 

001 PINK FLOYD - Astronomy Domine (4:12)
002 PINK FLOYD - Interstellar Overdrive (9:41)
003 HAWKWIND - You Shouldn't Do That (15:41)
004 HAWKWIND - You Know You're Only Dreaming (6:37)
005 HAWKWIND - Master Of The Universe (6:16)
006 HAWKWIND - Adjust Me (5:46)
007 GONG - Radio Gnome Invisible (5:32)
008 GONG - Flying Teapot (11:51)
009 GONG - Thoughts for Naught (1:32)
010 GONG - A P.H.P.'s Advice (1:47)
011 GONG - Magick Mother Invocation (2:06)
012 GONG - Master Builder (6:05)

Pełny czas: 77:15

W załączniku muzycznym: GONG i utwór "Flying Teapot"

czwartek, 5 grudnia 2024

Posłuchajmy razem Vol. 84



PINK FLOYD – “The Wall” (1979)

001 In the Flesh? (3:19)
002 The Thin Ice (2:27)
003 Another Brick in the Wall, P. 1 (3:21)
004 The Happiest Days of Our Lives (1:46)
005 Another Brick in the Wall, P. 2 (4:00)
006 Mother (5:36)
007 Goodbye Blue Sky (2:45)
008 Young Lust (3:25)
009 One of My Turns (3:35)
010 Don't Leave Me Now (4:16)
011 Another Brick in the Wall, P. 3 (1:14)
012 Goodbye Cruel World (1:13)
013 Hey You (4:40)
014 Is There Anybody Out There? (2:44)
015 Nobody Home (3:26)
016 Vera (1:35)
017 Bring the Boys Back Home (1:21)
018 Comfortably Numb (6:24)
019 The Show Must Go On (1:36)
020 In the Flesh (4:13)
021 Run Like Hell (4:19)
022 Waiting For The Worms (4:04)
023 Stop (0:30)
024 The Trial (5:13)
025 Outside the Wall (1:41)

Pełny czas: 79:50

W załączniku utwór "Another Brick in the Wall, P. 2" zespołu Pink Floyd

wtorek, 14 kwietnia 2020

Posłuchajmy razem Vol. 28



001 PINK FLOYD - See Emily Play (2:54)
002 PINK FLOYD - Remember A Day (4:29)
003 RICHARD WRIGHT - Against The Odds (4:00)
004 RICHARD WRIGHT - Cat Cruise (5:16)
005 RICHARD WRIGHT - Waves (4:21)
006 EDGAR FROESE - Detroit Snackbar Dreamer (6:37)
007 CHRIS SQUIRE - You By My Side (5:00)
008 CHRIS SQUIRE - Safe (Canon Song) (14:57)
009 JOHN CALE - Child's Christmas In Wales (3:21)
010 JOHN CALE - Hanky Panky Nohow (2:47)
011 JOHN CALE - The Endless Plain Of Fortune (4:13)
012 QUICKSILVER - Edward The Mad Shirt Grinder (9:22)
013 THE ALAN PARSONS PROJECT - La Sagrada Familia (8:48)

Całkowity czas: 76:29

To fantazyjna składanka różnych wykonawców i nagrań, głównie z lat 70, ale są też utwory z lat 60 i jeden z lat 80. XX w. Wybrałem nagrania mniej znane u masowego odbiorcy, ale znane wśród koneserów (nie licząc oczywiście megagwiazdy jaką jest Pink Floyd). Jak Ktoś szuka czegoś dobrego, a jeszcze nie tak ogranego, to w sam raz zbiór nagrań na taką okazję.

W teledysku utwór „You By My Side” z albumu „Fish out of Water” (1975) przygotowanego jako płyta solowa przez Chrisa Squire’a. Obecnie to album nieco zapomniany, ale w epoce był on wielkim osiągnięciem artystycznym tego nieżyjącego już basisty, a zarazem cichego lidera grupy Yes. Jak się posłucha tej płyty to wyraźnie widać, Kto był odpowiedzialny za klasyczne brzmienie grupy Yes w latach 70.

https://www.youtube.com/watch?v=4CgFDJKUCRQ

czwartek, 9 maja 2019

Posłuchajmy razem Vol. 17



001 THE VELVET UNDERGROUND - Sunday Morning (2:53)
       - nagranie z albumu "The Velvet Underground and Nico" (1967)
002 SUPERTRAMP - Breakfast In America (2:39)
       - nagranie z albumu "Breakfast in America" (1979)
003 BOB MARLEY & THE WAILERS - Get Up Stand Up (3:20)
       - nagranie z albumu "Burnin'" (1973)
004 JETHRO TULL - Living In The Past (3:24)
       - nagranie z albumu "Living in the Past" (1972)
005 JOE COCKER - With A Little Help From My Friends (5:14)
       - nagranie z albumu "With a Little Help from My Friend" (1969)
006 THE BEATLES - When I'm Sixty Four (2:38)
       - nagranie z albumu "Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band" (1967)
007 TIM BUCKLEY - Phantasmagoria In Two (3:29)
       - nagranie z albumu "Goodbye and Hello" (1967)
008 VAN MORRISON - Moondance (4:33)
       - nagranie z albumu "Moondance" (1970)
009 NEIL YOUNG - Words (6:40)
       - nagranie z albumu "Harvest" (1972)
010 PACAFIC GAS & ELECTRIC - Bluesbuster (2:56)
       - nagranie z albumu "Pacific Gas and Electric" (1969)
011 PINK FLOYD - Julia Dream (2:37)
       - nagranie z albumu "Relics" (1971)
012 CAPTAIN BEEFHEART - Autumn's Child (4:02)
       - nagranie z albumu "Safe as Milk" (1967)
013 JANIS JOPLIN - Summertime (4:01)
       - nagranie z albumu "Cheap Thrills" (1968)
014 JEFFERSON AIRPLANE - Lather (3:01)
       - nagranie z albumu " Crown of Creation" (1968)
015 JOHN LENNON - Working Class Hero (3:51)
       - nagranie z albumu "John Lennon/Plastic Ono Band" (1970)
016 R.E.M. - Shiny Happy People (3:46)
       - nagranie z albumu "Out of Time" (1991)
017 NICK CAVE - The Weeping Song (4:25)
       - nagranie z albumu "The Good Son" (1990)
018 LOU REED - Sad Song (6:59)
       - nagranie z albumu "Berlin" (1973)
019 ULTRAVOX - Herr X (5:52)
- nagranie z rozszerzonej wersji albumu "Vienna" (1980) wydanej w 2008 r.

Pełny czas: 76:58

Po małej przerwie spowodowanej trudnościami technicznymi i zdrowotnymi przygotowałem nową propozycję składanki do słuchania (w sumie, podobnie jak we wszystkich innych wypadkach,  ta składanka istniała od dawna, tylko potrzebny był jej dodatkowy opis). Na składance tej jest aż 19 nagrań z tyluż płyt głównie z końca lat 60. i początku 70. Ale znalazło się tutaj utwory z 1979 i 1991 r. Oczywiście każde z tych nagrań jest moim ulubionym, choć ich style, tematyka i nastrój dość znacznie się różnią.

Prawie wszystkie z tych płyt są obecnie powszechnie uznanymi klasykami muzyki rockowej, zwłaszcza wśród tzw. znawców, bo mało kto z takich osób nie zna albumu "The Velvet Underground & Nico" zespołu The Velvet Underground, czy o koncept albumu "Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band" zespołu The Beatles. Ale nawet tutaj występują znacznie mniej znani w Polsce wykonawcy, np. amerykański zespół Pacific Gas & Electric, czy zmarły samobójczą śmiercią w młodym wieku wybitny wokalista Tim Buckley. Ten ostatni z powodu swych niezwykłych możliwości zwany był "Hendriksem głosu".

W większości nagrania te pochodzą z płyt studyjnych, ale w kilku wypadkach są to tzw. rarytasy muzyczne dostępne jedynie na składankach lub kompaktowych wznowieniach oficjalnych płyt. Tak jest w wypadku utworu "Living In The Past" ("Żyjąc w przeszłości") pochodzącego z podwójnej płyty winylowej pod tym samym tytułem wydanej w 1972 r. Pierwotnie utwór ten ukazał się na brytyjskim singlu w 1969 r., a dopiero potem na wspomnianej składance.

Utworem zamieszczonym na składance jest także kompozycja "Julia Dream" ("Sen Julii") zespołu Pink Floyd opublikowana na składance "Relics". Utwór ten skomponował Roger Waters i pierwotnie został wydany na singlu w 1968 r. W warstwie muzycznej, oniryczny nastrój, utwór ten bardziej nawiązywał do dawnych wizji Syda Baretta niż do tego z czego zasłynął później despotyczny lider tego zespołu.

Trzecim, bardzo rzadkim nagraniem pochodzącym ze składanki jest utwór "Herr X" ("Pan X") zespołu Ultravox. Jest to niemieckojęzyczna wersja utworu "Mr X" opublikowana po raz pierwszy na 12" singlu w 1981 r. Później nagranie to znalazło się na rozszerzonych wydaniach albumu "Vienna" z 2000 i 2008 r.

Podobnie jak poprzednio każde z tych nagrań zasługuje na szersze omówienie, ale już napisanie tekstu powyżej zajęło mi dość sporo czasu, a nigdy nie wiem czy ktoś w ogóle to czyta, stąd ograniczę się do szerszego omówienia tylko jednego z zebranych tutaj nagrań.

Tym razem wybrałem do tego utwór "Lather". To piosenka amerykańskiego zespołu Jefferson Airplane z albumu "Crown Of Creation" ("Korona stworzenia") z 1968 r. To jedno z najsłynniejszych, a zarazem najlepszych nagrań tego zespołu, a także klasyk acid i psychodelicznego rocka.

Utwór ten otwierał wspomniany album i opowiadał o kimś zwanym Lather, który ukończył 30 lat i nie może już zachowywać się nieodpowiedzialnie jak nastolatek, bo społeczeństwo oczekuje się od niego standardowych zachowań typowych dla innych dorosłych. Tym samym, taki ktoś musi przestać ubierać się tak, jak dotąd i robić to co lubił, a więc przestać cieszyć się życiem.

Ten piękny utwór skomponowany został przez Grace Slick. W sumie nie wiadomo zresztą jak dokładnie rozumieć słowo "Lather", czy jako postać "Lather" czy raczej jako zniekształcone słowo "Leather", czyli skóra. W moim odczuciu z treści utworu może wynikać, że Grace Slick śpiewała o starzejącej się skórze, czyli o starzejącym się człowieku.

Tekst w ironiczny sposób nawiązywał do wieku perkusisty tej grupy Spencera Drydena. W 1968 r. muzyk ten skończył 30 lat. W tamtych czasach wiek ten uważany był za "starość" dla rockowych idoli. Warto dodać, że choć Dreyden był najstarszy wiekiem w zespole, to wiele nie ustępowała mu sama Grace Slick, która w tym czasie miała 29 lat. W innym miejscu piosenka nawiązywała do luźnego stylu życia basisty grupy Jacka Cassady, który został wówczas aresztowany za bieganie nago po plaży w Santa Cruz.

środa, 14 listopada 2018

Posłuchajmy razem Vol. 11

YES – The Revealing Sience of God (20:26)
- z albumu “Tales From Topographic Oceans” (1973)

PINK FLOYD - Echoes (23:31)
- z albumu – “Meddle” (1971)

KING CRIMSON - In The Court Of The Crimson King (9:23)
- z albumu “In the Court of the Crimson King” (1969)

FOCUS - Eruption (23:02)
– z albumu “Moving Waves” (1971)

Pełny czas: 76:31

Wielki sukces albumu “Close to the Edge”, a także studia nad filozofią shastrick skłoniły Jona Andersona do stworzenia zarysu nowej płyty grupy. Zgodnie z przyjętym planem miał to być podwójny album wydany ostatecznie w 1973 r. pod nazwą „Tales from Topographic Oceans” („Opowieści z topografii oceanów”). Znalazły się na nim tylko cztery, ale za to bardzo rozbudowane utwory w formie suit. Pierwszą z nich był utwór “The Revealing Science of God (Dance of the Dawn)” (“Odkrywanie nauki boskiej”). Znaczący wkład kompozytorski do tego utworu wnieśli także inni członkowie zespołu Yes.

Nagranie to po raz pierwszy usłyszałem w Polskim Radio na początku lat 80. i odtąd pozostało on ze mną już na zawsze. Wiem, że utwór ten, podobnie, jak cały ten podwójny album jest mocno krytykowany przez ludzi zawodowo zajmujących się pisaniem o muzyce, ale mnie to nie przeszkadza. Nie jestem zawodowym krytykiem, a jedynie słuchaczem i lubię taką muzykę jaka przynosi mi przyjemność, a nie taką jaką wypada lubić.

Nagranie „Echoes” z albumu „Medle” (1971 r.) z należy do najbardziej znanych i cenionych w repertuarze zespołu Pink Floyd. Genezy tego utworu należy szukać w zniechęceniu zespołu Pink Floyd do tworzenia dłuższych nagrań przy obcej pomocy. W szczególności chodziło tutaj o kompozycję „Atom Heart Mother” z płyty pod tym samym tytułem wydanej w 1970 r. Nie dość że do jej odtwarzania na koncertach potrzeba było całej orkiestry symfonicznej, to jeszcze jej współkompozytorem był Ron Geesie. A Pink Floyd chciało obniżyć koszty i nie dzielić się sukcesem z obcymi. W ten sposób zrodziła się myśl o nagraniu podobnej i długiej kompozycji wyłącznie w oparciu o własne siły.

Powiedzieć, że się go lubi, ma takie same znaczenie jak stwierdzenie, że „Mona Lisa” jest ładnym obrazem. Każdy to wie, bo to jedno z nagrań archetypów suity rockowej i to jednej z najbardziej udanych w dziejach gatunku. Nieco dziwne jest to, że pozostałe utwory na płycie nieco od niego odstają jakością. Utwór zaczyna się od jakby pikania sonara, a następnie jego melodyka pięknie się rozwija. Nagranie to jest dowodem wielkiego talentu kompozytorskiemu członków zespołu. W jego odbiorze szczególne znaczenia ma wspaniała gra Ricka Wrighta  na instrumentach klawiszowych oraz śpiew i gra na gitarze Davida Gilmoura. W każdym razie utwór ten jest kanonem rocka sam w sobie i nie wyobrażam sobie żadnego zestawienia najlepszych utwór rockowych bez niego.

Utwór „In The Court Of The Crimson King” (“Na Dworze Karmazynowego Króla”) z albumu z 1969 r. pod tym samym tytułem, to także jedno z kanonicznych nagrań w dziejach rocka. Pomimo że liderem zespołu był gitarzysta Robert Fripp, to znaczący wkład w powstanie tej płyty mieli także inni członkowie tego zespołu. Szczególnie wielki był on w wypadku trzech z nich: Ian McDonald (inst.. dęte i klawiszowe, śpiew) i Greg Lake (śpiew, gitary), Pete Sinfield (teksty). Wspomniana kompozycja była zresztą dziełem wyłącznie McDonalda i Sinfielda. Gdy ją usłyszałem po raz pierwszy, a było to w 1980 r., to byłem nią zachwycony, ale jednocześnie zastanawiałem się kim u licha są ci dwaj ludzie. Jak dowiedziałem się, że ten Sinfield pisał tylko teksty, a liderem zespołu był Fripp, byłem nieco zdziwiony. W każdym razie utwór „The Court of the Crimson King” składa się z dwóch części: „The Return of the Fire Witch” (“Powrót Wróżki Ognia”) i „The Dance of the Puppets” (“Taniec Marionetek”). Nagranie to przesiąknięte jest brzmieniem melotronu, dostojeństwem dawnej muzyki klasycznej, a także pewnym niepokojem płynącym z tekstów i ogólnego przesłania całego albumu. Uważa się go za jedną z najbardziej znaczących płyt w historii rocka.

Najmniej znanym utworem w tym zestawieniu, ale na pewno znanym każdemu fanowi progresywnego rocka, jest utwór „Eruption” („Wybuch”) holenderskiego zespołu Focus. Utwór zajmuje całą drugą stronę oryginalnej płyty winylowej i pochodzi z albumu „Moving Waves” („Ruchome fale”) z 1971 r. wydanego pierwotnie w Holandii pod tytułem „Focus II”. Uważam ten album i to nagranie za jedno z najlepszych w progresywnym rocku lat 70., a obecnie za klasyczną pozycję w muzyce rockowej. Utwór „Eruption” jest rockową wersją mitu o Orfeuszu i Eurydyce i nawiązuje do interpretacji operowych Jałopo Periego z 1600 r. oraz Claudio Monteverdiego z 1609 r. W sumie ten instrumentalny utwór wiele też zyskuje dzięki dobrym rockowym solówkom gitarzysty Jana Akkermana i Thijsa van Leera na instrumentach klawiszowych. Prowadzą oni swoisty dialog miedzy sobą wcielając się w postacie Orfeusza (van Leer) i Eurydyki (Akkerman). Zespół Focus już w epoce udowodnił, że nie tylko grupy brytyjskie mogą tworzyć dobre kompozycje i przekonująco je nagrywać na płytach a potem grać na koncertach.

W załączniku utwór "Eruption" w wersji koncertowej z epoki, czyli z początku lat 70., w tej wersji został skrócony do 10 minut, ale za to jest bardziej rozimprowizowany i jazzowy.
https://www.youtube.com/watch?v=8OB5kMsOSWc

środa, 24 października 2018

Posłuchajmy razem Vol. 2

       KING CRIMSON
        – „In the Court of the Crimson King” (1969)
001 21st Century Schizoid Man (7:21)
       RAINBOW - “Rainbow Rising” (1976)
002 Stargazer (8:26)
       NAZARETH
        – “Close Enough for Rock 'n' Roll” (1976)
003 Telegram (7:46)
       LED ZEPPELIN – “Presence” (1976)
004 Achilles Last Stand (10:25)
       BLACK SABBATH – “Sabotage” (1975)
005 Megalomania (9:46)
       DEEP PURPLE – “In Rock” (1970)
006 Child in Time (10:14)
       PINK FLOYD
       - “A Collection of Great Dance Songs” (1981)
007 One of These Days (5:49)
008 Money (6:45)
009 Sheep (10:21)

Pełny czas: 77:29

Główną myślą przewodnią jaka mi przyświecała na tej składance było to, aby zgromadzić tutaj moje ulubione nagrania o odcieniu hard rockowym, bo przecież nie wszystkie były ciężkim rockiem w sensie dosłownym. To oczywiście zestaw dla Kogoś, którego młodość przypadła na przełom lat 70 i 80. XX w., stąd wykonawcy i utwory pochodzą głównie z dekady lat 70.

Album „In the Court of the Crimson King” z 1969 r. zespołu KING CRIMSON uważany jest – i to słusznie – za jedną z najważniejszych płyt w dziejach muzyki popularnej. Otwiera go kompozycja „21st Century Schizoid Man” („Schizofrenik XXI wieku”) jakby podsumowująca wszystko to, co było charakterystyczne dla świata i muzyki XX w. Zgiełkliwy pomruk na początku tego utworu i wykrzykiwane schizofreniczne teksty katują ucho tka samo jak hitlerowcy więźniów w obozach koncentracyjnych, a system kapitalistyczny pracowników 50 lat później.

Nagrany z monachijską orkiestrą symfoniczną utwór „Stargazer” („Marzyciel”) grupy RAINBOW niesie z sobą taki stopień intensywności przeżycia i duchowości, że dosłownie czuje się barwy tęczy w dłoni widoczne na okładce z albumu z którego pochodzi. To nagranie wciąż robi ogromne wrażenie na każdym słuchaczu, nawet jak nie przepada on za symfonicznym hard-rockiem.

Kompozycja „Telegram” zespołu NAZARETH jest jednym z najsłynniejszych nagrań tego szkockiego kwartetu, a także dowodem jego pewnego rozdwojenia jaźni. Czemu tak uważam, bo po początkowym, bardzo wciągającym hard rockowym początku, w połowie czasu trwania nagle przechodzi w piosenkowy ton, co w przeszłości naprowadziło mnie do błędnego wniosku, że chyba podczas emisji w Polskim Radio musiała się nałożyć jakaś fala i zamiast dalszej części kompozycji NAZARETH na taśmie nagrała mi się jakaś błaha piosenka. Dopiero po latach zrozumiałem, że to nagranie zostało tak po prostu skomponowane.

Równie motoryczny i bardziej spójny jest utwór “Achilles Last Stand” („Ostatnia walka Achillesa”) nawiązujący do mitologii greckiej i pochodzący z albumu „Presence” z 1976 r. – jednej z mniej docenianych płyt zespołu LED ZEPPELIN. Nagranie to od początku do końca nie pozostawia słuchaczowi czasu na oddech i dosłownie czuć w nim zgiełk pola bitewnego i tętent koni, w czym główna zasługa sekcji rytmicznej tego zespołu.

Częściowo wyciszyć się można przy kompozycji „Megalomania” zespołu BLACK SABBATH. Grupa znajdowała się wówczas na rozdrożu i na fali sukcesu albumu „Sabbath Bloody Sabbath” dążyła do urozmaicenia kompozycji, co się jej najczęściej udawało. Jednak wraz ze wzrostem finezji studyjnej zatracała stopniowo swój oryginalny dziki i ciężki styl. Największą wadą tej kompozycji jest nie tyle sam utwór, co sposób jego nagrania i obróbki studyjnej. Moim zdaniem jest mało klarowna przez co utwór ten wiele traci na przejrzystości. Ale nawet pomimo tych wad, kompozycja ta zawsze wciąga mnie swym niepowtarzalnym i niepokojącym nastrojem.

Następny w kolejności jest absolutny klasyk, czyli utwór “Child In Time” z albumu „In Rock” zespołu DEEP PURPLE. Ta kompozycja jest obowiązkową składową każdego zestawienia najbardziej kanonicznych nagrań w historii muzyki rockowej. Decyduje o tym przekonujący wokal Iana Gilgana, a także wzorcowe solówki gitarowe Ritchie Blackmore’a z riffami które wpłynęły na cały gatunek. Duże znaczenie mają też liczne zmiany dynamiki, a także bardzo klarowne brzmienie całości. Utworu tego słuchałem w młodości tak wiele razy, że taśma na której był nagrany uległa rozmagnesowaniu.

Na zakończenie umieściłem trzy kompozycje zespołu PINK FLOYD: „One of These Days”, „Money” i „Sheep” z albumu składankowego “A Collection of Great Dance Songs” wydanego w 1981 r., a więc w przeddzień ostatecznego rozpadu zespołu z Rogerem Watersem jako liderem. Utwór „Money” znalazł się tutaj w inaczej zmiksowanej wersji stworzonej przez Davida Gilmoura w 1981 r. Każde z tych nagrań jest dobre samo w sobie, a dla mnie mają one jeszcze to znaczenie, że kojarzą mi się z określonym etapem mojej młodości. W sumie dość nietypowy ciężki utwór „One of These Days” („Jeden z tych dni”) usłyszałem jako pierwszy z ogromnego dorobku PINK FLOYD, stąd przez pewien czas uważałem, że to zespół hard rockowy. Z kolei kompozycja „Money” („Pieniądze”) znajdowała się na jednej z pierwszych płyt winylowych jakie niegdyś pożyczyłem do przegrania. Z kolei utwór „Sheep” („Owce”) był mi bliski, bo znajdował się na pierwszej zachodniej płycie winylowej jaką w ogóle kupiłem.

W linku ponadczasowe na granie "Telegram" grupy Nazareth.
https://www.youtube.com/watch?v=Rrvjm7cBWCA

Posłuchajmy razem Vol. 107

       THE GROUNDHOGS- “Scratching The Surface” (1968) 001 Rocking Chair (4:06) 002 Waking Blues (2:23) 003 Married Man (4:34) 004 No More D...