001 J.J. CALE - Call Me Doctor (2:28)
- z albumu “Naturally (1972)
002 FAIRPORT CONVENTION - Genesis Hall (3:42)
- z albumu “Unhalfbricking” (1969)
003 PROCOL HARUM - A Whiter Shade of Pale (4:09)
- z singla lub amerykańskiej wersji albumu “Procol Harum” (1967)
004 FOCUS - Hocus Pocus (6:42)
- z albumu „Fokus II” znanego też jako „Moving Waves” (1971)
005 SANTANA - Treat (4:47)
- z albumu “Santana” (1969)
006 TEN YEARS AFTER - I Can't Keep Crying Sometimes (5:24)
- z albumu “Ten Years After” (1967)
007 JETHRO TULL - Serenade To A Cuckoo (6:08)
- z albumu “This Was” (1968)
008 ERIC CLAPTON - Double Trouble (4:23)
- z albumu “No Reason to Cry” (1976)
009 EMERSON LAKE & PALMER - From The Beginning (4:16)
- z albumu “Trilogy” (1972)
010 GENTLE GIANT - Three Friends (3:04)
- z albumu “Three Friends” (1972)
011 LOU REED - Perfect Day (3:46)
- z albumu “Transformer” (1972)
012 THE MOODY BLUES - Lost In The Lost World (4:45)
- z albumu “Seventh Sojourn” (1972)
013 NICK CAVE - Sorrow's Child (4:40)
- z albumu “The Good Son” (1990)
014 THE NICE - Hang On The Dream (4:47)
- z albumu “Nice” (1969)
015 THE STRANGLERS - Golden Brown (3:30)
- z albumu “La folie” (1981)
016 ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA - In The Hall Of The Mountain
King (6:38)
- z albumu “On The Third Day” (1973)
017 PINK FLOYD - Jugband Blues (2:56)
- z albumu “A Saucerful Of Sectrets” (1968)
Pełny czas: 76:41
To zestaw utworów szczególnie mi bliskich o pięknych melodiach. Każde z nagrań pochodzi z innej płyty i zostało nagrane przez innego wykonawcę ale dobrałem je tak, że stanowią jedną całość muzyczną – przynajmniej ja tak to widzę.
Na początek nagranie „Call Me Doctor” z debiutanckiej płyty amerykańskiego barda J.J. Cala (zm. 2013 r.). Na tej samym albumie znajdują się też słynne „After Midnight” znane z późniejszych interpretacji Erica Claptona, ale mnie najbardziej podoba się utwór który wybrałem. Niestety, J.J. Cale nie znalazł swego polskiego tłumacza jak Cohen Zembatego przez co wiele z tej muzyki umyka, bo trudno jest dokonać poetyckiego tłumaczenia z j. angielskiego.
Nagranie „Genesis Hall” najwybitniejszej brytyjskiej grupy folk rockowej Fairport Convention to kompozycja jej lidera Richarda Thompsona z rewelacyjnym wokalem Sandy Denny (zm. 1978 r.). Gdy 25 lat temu utwór ten usłyszałem po raz pierwszy poraził mnie on swoją mocą i to porażenie trwa do chwili obecnej. W krajach anglosaskich piosenka ta uważana jest za arcydzieło folk rocka, a u nas jest raczej mało znana, nie ma nawet jej polskiego tłumaczenia, a na pewno zasługuje na takie. Utwór opowiada o eksmisji przez policję dzikich lokatorów i stosowanej wobec nich przemocy, a szerzej o biedzie, bezradności i samotności.
Nagranie “A Whiter Shade of Pale” grupy Procol Harum jest jednym z archetypów utworu rockowego. To kompozycja lidera tej formacji pianisty i wokalisty Gary Brookera (wiele lat później wystąpił na festiwalu w Sopocie) i organisty Mathew Fischera silnie inspirowana muzyką Bacha ze słowami nadwornego tekściarza zespołu Keitha Reeda. Po raz pierwszy z nagraniami tej grupy spotkałem się w 1975 r. przy okazji wydanej w Polsce płyty „Procol’s Ninth” (1975 r.). Dla ówczesnego miłośnika Tercetu Egzotycznego itp. była to muzyka nie do nie dosłuchania a wokalista śpiewający nosowym głosem wydawał mi się nie do zniesienia.
Holenderski zespół Fokus należał w latach 70. do czołówki progresywnego rocka, obecnie jest już nieco zapomniany. Pełne żywiołowości i zabawne nagranie „Hocus Pocus” to wspólne dzieło jej liderów: organisty i wokalisty Thijsa van Leera i gitarzysty Jana Akkermana. Jak dziś pamiętam jak widziałem album z którego pochodzi to nagranie w sklepie „Disco” w Bielsku Białej na początku lat 80. Serce się krajało z chęci, ale kasy nie było więc pozostało tylko uczucie niespełnienia. Trwało ono przez wiele lat, aż do chwili kiedy płytę tę kupiłem na CD.
Z debiutanckiego albumu grupy Santana zawsze bardzo podobał mi się jazzujący utwór „Treat” będący kompozycją zespołową całości tej grupy, a więc oprócz Carlos Santany (gitara, śpiew) także następujących osób: Gregg Rolie (organy, fortepian, główny wokalista), David Brown (gitara basowa), Michael Shrieve (perkusja), Michael Carabello (instrumenty perkusyjne i kongi), José "Chepito" Areas (instrumenty perkusyjne i kongi). Muzyka w tym utworze pylenie naturalnym niczym nie wymuszonym strumieniem i aż szkoda że się tak szybko kończy (w wersjach koncertowych utwór ten daje pole do improwizacji i trwa znacznie dłużej).
Nastrój smutku i zadumy zawsze przywołuje we mnie nagranie „I Can't Keep from Crying Sometimes” („Czasami nie mogę przestać płakać”) brytyjskiego klasyka blues rocka zespołu Ten Years After. Faktycznie to nie ich kompozycja, a tylko znakomita interpretacja kompozycji amerykańskiego kompozytora, gitarzysty i producenta Ala Koopera. Ale, podobnie jak w wielu innych wypadkach, to właśnie dzięki ich wersji została zapamiętana w muzyce popularnej.
Z kolei instrumentalny utwór „Serenade to a Cuckoo” to znakomita interpretacja kompozycji jazowego klasyka Rolanda Kirka (zm. 1977 r.) w wykonaniu zespołu Jethro Tull. W tym czasie grupa ta wykazywała jeszcze znamiona pewnej demokracji, stąd obok lidera a zarazem jej późniejszego dyktatora Iana Andersona (kompozytor, śpiew, flet, gitara) coś do powiedzenia w niej mieli także inni członkowie, a zwłaszcza gitarzysta Mick Abrahams (później lider grupy Blodwyn Pig) i basista Glen Cornick (później lider grupy Wild Turkey).
Nie ma chyba w miarę obytego człowieka na tym świecie, którzy przynajmniej raz nie słyszałby jakiegoś nagrania Erica Claptona – chyba że mieszkał w Iranie lub w Korei Północnej, albo jest fanatycznym disco-polowcem. Wśród niezliczonej ilości jego nagrań szczególnie podoba mi się jego interpretacja kompozycji bluesowego klasyka Otisa Rusha „Double Trouble”. W każdym razie podwójne problemy mogą przytłoczyć każdego człowieka.
Brytyjskie trio Emerson Lake & Palmer jest klasykiem progresywnego rocka lat 70. , a także wszystkiego co w tym stylu było potniej bardzo krytykowane: nadmiernej wirtuozerii, bezduszności, gigantomanii itp. Ja jednak zawsze lubiłem ten zespół i jego nietuzinkową i dość trudną w odbiorze muzykę. Przedstawiona tutaj kompozycja autorstwa jej gitarzysty i wokalisty Greg’a Lake’a jest dowodem na to, że potrafił on być także subtelny nie popadając przy tym w sentymentalizm.
Równie ambitnymi, choć znacznie mniej znanymi i popularnymi klasykami brytyjskiego progresywnego rocka lat 70. była grupa Gentile Giant. Cechą jej muzyki, obok dużej biegłości instrumentalistów, było szerokie stosowanie techniki kontrapunktu, czyli prowadzenia kilku niezależnych od siebie linii melodycznych (polifonia). Z tego powodu, choć ich utwory były dość krótkie, odbierano je jako trudne w odbiorze, co znacznie ograniczyło ich krąg ich słuchaczy. Zamieszczony tutaj utwór to wspólne dzieło jej głównych członków: kompozytora, wokalisty i klawiszowa Kerry Minneara oraz -braci Shulmann: Derka (śpiew, gitara basowa, saksofon), Phila (saksofony) i Raya (śpiew, gitara basowa, skrzypce, gitara).
Utwór „Perfect Day” pochodzi z drugiej płyty solowej Lou Reeda, amerykańskiego kompozytora, gitarzysty i wokalisty, a także jednego z ojców chrzestnych muzyki punk. Pierwotnie, obok albumu „Transformer” ukazała się także na drugiej stronie singla „Walk On The Wilde Side”, którzy przyczynił się do masowej popularności Lou Reeda. Utwór ten zyskał drugie życie za sprawą filmu „Trainsporting” w reż. Danny Boyle’a z 1996 r. opowiadającego o uzależnieniu od narkotyków (w roli głównej wystąpił w nim młody Ewan McGregor). Mnie to nagranie o smutnej tonacji podobało się od zawsze i jakbym miał talent i był reżyserem to także umieściłbym je na ścieżce dźwiękowej jakiegoś filmu.
„Zaginiony w zaginionym świecie” („Lost In The Lost World”) to stwierdzenie które dobrze opisuje sytuację nie jednego pozornie szczęśliwego człowieka na tym świecie. To także tytuł kompozycji zespołu The Moody Blues, a właściwie jej klawiszowca Mike’a Pindera który udzielił się w nim także jako główny wokalista. Utwór ma spokojną melodię ale o dużej sile wyrazu.
Kolejny utwór „The Good Son” to kompozycja Nicka Cave’a nagrana wspólnie z jego długoletnim zespołem The Bad Seeds najsłynniejszym zespołem, tutaj w klasycznym składzie m.in. z Mickiem Harleyem (gitary, wibrafon, instrumenty perkusyjne, śpiew) i Blixa Bargeldem (gitara, śpiew). Pierwszy z nich pochodził z australijskiej formacji punkowej The Birthday Party w skład której wchodził także Nick Cave, a drugi był członkiem niemieckiej grupy Einstürzende Neubauten prekursorów industrial rocka. W przeciwieństwie do tych formacji prezentowane tutaj nagranie jest wyjątkowo spokojne, wręcz nostalgiczne.
Brytyjska grupa The Nice była jednym z pierwszych zespołów grających progresywnego rocka. W późniejszych latach jej trzej członkowie stali się podporą dwóch słynnych zespołów: Refugee i Emerson Lake & Palmer. Do pierwszego weszli Lee Jackson (gitara basowa i śpiew) i Brian Davidson (perkusja), a do drugiego wszedł kompozytor i klawiszowiec Keith Emerson. Z ich repertuaru szczególnie podoba mi się ich wersja kompozycji amerykańskiego barda Tima Hardina (zm. 1980 r.) „Hand On to A Dream”.
The Stranglers to dość radykalny zespół punkowy który z biegiem czasu stał się grupa liryczną. W poszukiwaniu nowego brzmienia i poprawienia pozycji w świcie show biznesu zespół nie poszedł jednak na łatwiznę, tak zrobił The Moody Blues, a tym samym uniknął stania się pośmiewiskiem wśród własnej dawnej publiczności. Udało mu się wypracować nowe bardziej przystępne, choć nie banalne brzmienie i styl. Był on liryczny, ale nie banalny, czego nagranie „Golden Brown” jest najlepszym przykładem. Jeżeli ktoś nie wierzy to niech spróbuje zanucić melodię z tego utworu – życzę powodzenia.
Utwór „In the Hall of the Mountain King” – „W Grocie Krola Gór” to jedna z najpopularniejszych kompozycji dziewiętnastowiecznej muzyki klasycznej. Stworzył ją norweski kompozytor i pianista pochodzenia szkockiego Edward Grieg (zm. 1907 r.). Tutaj mamy ten utwór w interpretacji zespołu Electric Light Orchestra z okresu, kiedy jeszcze jej lider Jeff Lenne nie uważał się za nieomylnego, dopuszczał wkład innych muzyków, a także preferował brzmienie zestawu prawdziwych instrumentów smyczkowych zamiast wprowadzonych potem przez siebie syntezatorów.
Na zakończenie umieściłem chyba jedno z najsmutniejszych nagrań jakie stworzono w muzyce rockowej. Utwór „Jugband Blues” choć składa się ze słowa blues nie jest żadnym bluesem. Na pewno jest to jednak bardzo smutna smutna piosenka, będąca krzykiem rozpaczy jej kompozytora Syda Barretta - pierwszego gitarzysty i lidera Pink Floyd. Była to ostatnia kompozycja jaką Barrett skomponował dla tego zespołu. W nagraniu tego utworu wzięła udział orkiestra Armii Zbawienia zaproszona dosłownie prosto z ulicy na sesję nagraniową. Początkowo muzyka jest subtelna i delikatna, ale z biegiem czasu przechodzi w kakofonię, a tekst jest swego rodzaju autorefleksją o alienacji człowieka pogrążającego się w samotności i szaleństwie.
Poniżej link do utworu "Genesis Hall" zespołu Fairport Convention z albumu "Unhalfbricking” (1969)
https://www.youtube.com/watch?v=K4P1F5fnXj0
Zestawy moich ulubionych utworów pogrupowane tak, aby każda tworzyła oddzielną płytę składankową CD
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Posłuchajmy razem Vol. 100
BRYAN FERRY – “Boys And Girls” (1985) 001 Sensation (5:07) 002 Slave To Love (4:26) 003 Don't Stop The Dance (4:19) 004 Valenti...
-
001 WISHBONE ASH - Silver Shoes (6:38) 002 WISHBONE ASH - Persephone (6:58) 003 WISHBONE ASH - Lady Jay (5:56) 004 WISHBONE ASH - F.U.B.B....
-
001 JIMI HENDRIX - Foxy Lady (3:19) 002 JIMI HENDRIX - Manic Depression (3:42) 003 JIMI HENDRIX - Red House (3:44) 004 JIMI HENDRIX - Can ...
-
001 STEVE HACKETT - Ace of Wands (5:23) 002 STEVE HACKETT - Hands of The Priestess I (3:28) 003 STEVE HACKETT - Hands of The Priestess II (1...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz