czwartek, 1 listopada 2018

Posłuchajmy razem Vol. 8


001 REFUGEE – Grand Canyon Suite (16:56)
      "The Source" – 2:23, "Theme for the Canyon" – 3:16
      "The Journey" – 3:54, "The Rapids" – 2:53
      "The Mighty Colorado" – 4:30
      - nagranie z albumu “Refugee” (1974 r.)
 002 EMERSON LAKE & PALMER – Tarkus (20:35)
       - nagranie z albumu “Tarkus” (1971 r.)
 003 YES – “Ritual” (21:37)
       - nagranie z albumu “Tales from Topographic Oceans” (1973 r.)
 004 REFUGEE - "Credo" (18:04)
      "Prelude" - 3:41, "I Believe, Pt. 1" - 2:48
      "Credo Theme" - 0:39, "Credo Toccata & Song" - 3:37
      "Agitato" - 1:36, "I Believe, Pt. 2" - 1:10
      "Variation" - 2:57, "Main Theme & Finale" - 1:36
      - nagranie z albumu “Refugee” (1974 r.)

Pełny czas: 77:49

Tym razem na swej składance umieściłem cztery dłuższe nagrania, w tym aż dwa z jednego albumu. Wszystkie te utwory powstały w dekadzie lat 70. Przynależą do stylu zwanego rockiem progresywnym i są obecnie jego klasykami.

Składankę otwiera i zamyka kompozycja zespołu Refugee, a w zasadzie dwie rozbudowane suity tego zespołu: „Grand Canyon Suite” i „Credo”. Obie pochodzą z albumu „Refugee” wydanego w 1974 r. szwajcarsko-brytyjskiego zespołu Refugee. Oba z tych nagrań to monumentalne kompozycje, pełne partii improwizowanych, oparte głównie o brzmienie instrumentów klawiszowych.

Grał na nich wirtuoz tego instrumentu Patrick Moraz w późniejszym okresie znany głównie ze współpracy z grupą The Moody Blues. Urodził się w Villars-Ste-Croix w dystrykcie Morges w Szwajcarii nad Jeziorem Genewskim (blisko granicy z Francją). Jego ojciec był niegdyś menadżerem słynnego polskiego pianisty Ignacego Paderewskiego (jaki ten świat mały!). Dzięki tej informacji można lepiej zrozumieć czemu mały Patrick intensywnie ćwiczył grę na fortepianie, a potem został wirtuozem instrumentów klawiszowych i kompozytorem utworów nawiązujących do brzmień muzyki klasycznej.

Obok Patrica Moraza w skład grupy Refugee (Uchodźca) wchodzili dwaj weterani ze słynnego tria The Nice: basista i wokalista Lee Jackson (w okularach) i perkusista Brian Davidson (z brodą). Po odejściu Keitha Emersona z The Nice zapragnęli oni kontynuować linię twórczą zapoczątkowaną prze ten zespół, a więc brzmienie progresywne oparte na instrumentach klawiszowych i nawiązywanie w kompozycjach do muzyki klasycznej.

Potrzebowali jedynie wirtuoza wspomnianych instrumentów. Znaleźli go w osobie Patrica Moraza. Był on Szwajcarem, któremu trudniej było wówczas się przebić na zdominowanym przez Brytyjczyków i Amerykanów rynku muzyki popularnej, dlatego zdecydował się on na przyłączenie do Jacksona i Davidsona i utworzenie z nimi zespołu Refugee.

W praktyce zespół Refugee nagrał tylko jedną płytę studyjną po czym się rozpadł. Po latach wydano jeszcze niezbyt udany koncert. Po pewnym czasie Patrick Moraz zdecydował się na dołączenie do odnoszącego wówczas duże sukcesy zespołu Yes. Potrzebował on wtedy na gwałt godnego następcy dla Ricka Wakemana, który poświęcił ten zespół dla solowej kariery.

Po nagraniu jednej płyty z tym zespołem Moraz odszedł od Yes i także rozpoczął bardzo udaną solową karierę. Albumy nagrywane przez niego nigdy nie były przeznaczone dla masowego odbiorcy, ale każdy, kto oczekuję od muzyki czegoś więcej iż tylko przebojów, będzie nimi zachwycony. Znacznie gorzej wiodło się dwóm pozostałym członkom grupy Refugee.

Mało znany wówczas na Zachodzie, a obecnie praktycznie zapomniany zespół Refugee rozpropagował u nas w latach 70. znany dziennikarz Piotr Kaczkowski. Ja niestety nie słuchałem wówczas jego audycji, bo byłem dzieckiem, nie miałem odpowiedniego radioodbiornika i nie interesowałem się muzyką. Wspomniane nagrania poznałem dopiero dzięki audycji „Historia suity rockowej” nadanej w Polskim Radiu (najpewniej w Programie II lub III) 8 listopada 1981 r., a więc 34 lata temu. Przy okazji muszę dodać, że wówczas nie prezentowano całej płyty „Refugee” a tylko te dwa nagrania.

Od pierwszego przesłuchania zrobiły one na mnie ogromne wrażenie. Nagrałem je wówczas na dopiero co zakupionym magnetofonie szpulowym ”Aria” i często je potem odsłuchiwałem. Gdy taśma uległa lekkiemu „zdarciu” na skutek odtwarzania, a ja zapragnąłem ponownie nagrać te utwory, to rychło okazało się, że nie jest to takie proste, bo nikt nie ma tej płyty.

Ponownie nagrałem te nagrania, tym razem już z resztą utworów z albumu „Refugee”, dopiero w audycji „Kanon Muzyki Rockowej” prowadzonej przez Piotra Kaczkowskiego i nadanej w dniu 7 XI 1983 r. Na kupno tego albumu na CD musiałem poczekać naprawdę przez wiele lat, gdyż nawet na początku lat 90. dostępne były tylko japońska i koreańska wersja tej płyty, obie wyjątkowo trudno dostępne i drogie.

Utwór „Tarkus” to główne nagranie z drugiego albumu grupu Emerson Lake & Palmer pod tym samym tytułem wydanego w 1971 r. Po sukcesie albumu „Picture At An Exhibition” grupa zaczęła poszukiwać podobnej formy wyrazu w muzyce co na tej płycie, ale bez uciekania się do przeróbek muzyki klasycznej. Dzięki wyjątkowej inwencji muzyków tria udało się to osiągnąć. Powstał utwór „Tarkus” zajmujący całą pierwszą stronę płyty winylowej, stronę drugą wypełniło kilka krótszych utworów, z których nie wszystkie były na jednakowo wysokim poziomie.

Utwór „Tarkus” to jedna z najbardziej wpływowych i najbardziej skomplikowanych wieloczęściowych suit rocka progresywnego. Generalnie rzecz biorąc składa się z siedmiu części różniących się charakterem, ale połączonych wspólną myślą muzyczną. Wszystkie fragmenty łączą się ze sobą łagodnymi przejściami, a fragmenty czysto instrumentalne dobrze współbrzmią z wokalnymi. W przypadku tej kompozycji istotną rolę, obok samej muzyki, pełnią także teksty oraz wizerunek okładki  z tytułowym Tarkusem – mitycznym zwierzo-czołgiem rodem z kosmosu Generalnie utwór ma wydźwięk antywojenny.

Koncepcja utworu „Tarkus” opiera się na zestawieniu nieparzystych części instrumentalnych z parzystymi częściami piosenkowymi. Dramatyzmu kompozycji dodaje z kolei wprowadzenie kontrastów tempa, części instrumentalne są najczęściej szybkie. Jednak wówczas gdy jest to konieczne, np. w drugiej części piosenkowej, także ona jest szybsza.

Jak pisze Edward Macan w swym dziele „Progresywny urock”:

„Schemat harmoniczny „Tarkusa” odgrywa podstawową rolę w budowaniu jego improwizatorskiej i nieprzewidywalnej, a mimo to wciąż logicznej i e efekcie satysfakcjonującej struktury. […]. Najbardziej imponującym muzycznym osiągnięciem „Tarkusa” jest napięcie utrzymujące się pomiędzy pełnymi impetu, rozimprowizowanymi sekcjami a spójnym dalekosiężnym planem. Poza efektownym zestawianiem ze sobą różnych podejść do tempa, instrumentacji i harmonii „Tarkus” z powodzeniem stosuje też kontrasty w charakterze melodycznym… ”.

Nie wnikając w dalszy ciąg tych opisów o charakterze muzykologicznym, po części przypominających odstręczające zagadnienia matematyczne trzeba powiedzieć, że utwór ten wciąga słuchacza i jest muzycznie przejrzysty pomimo swej wyjątkowo skomplikowanej formy.

Album „Tarkus” był dla mnie przez długie lata nieosiągalny, stąd w młodości nie znałem tej płyty. Na kasetę magnetofonową nagrałem ją po raz pierwszy w lutym 1991 r. Oryginalna płytę CD miałem dzięki wypożyczali płyt CD mieszczącej się w „Kinoteatrze X” w Gliwicach. Własną płytę CD albumem „Tarkus” nabyłem dopiero w 1996 r. na CD w sklepie muzycznym „Elvis” w Gliwicach.

Ostatnim z nagrań jakie wybrałem na tę składankę jest utwór „Ritual” z podwójnego albumu brytyjskiego zespołu Yes pt. „Tales From Thopographic Oceans” wydanego w 1973 r. Po raz pierwszy usłyszałem o tej płycie i o tym zespole w 1980 r. od jednego z handlarzy na tzw. czarnym rynku w Katowicach. Oferował mi do zakupu tę płytę mówiąc o niej, że zawiera wiele wspaniałej muzyki. Ja byłem młodym melomanem i wówczas o żadnym zespole Yes nie słyszałem, albo nie na tyle słyszałem, aby kupić ich płytę za pół ówczesnej średniej wypłaty bez gruntownej wiedzy o tym jak ten zespół gra.

Do dziś dnia pamiętam jak ten handlarz pokazywał mi okładkę tego podwójnego albumu z dziwnymi rysunkami, wśród których były także ryby. Okładka tego albumu była dość podniszczona, ale ów handlarz i tak żądał za ten egzemplarz majątku, bo wśród kolekcjonerów w Polsce to wciąż była grupa na topie. Oczywiście nie kupiłem tej płyty, bo jadąc wówczas do Katowic byłem nastawiony na zakup innych płyt.

Po ogromnym sukcesie płyty „Close To The Edge” zespół Yes postanowił nagrać jeszcze bardziej rozbudowany pod względem muzycznym i tekstowym album. Głównym twórcą koncepcji artystycznej tego albumu był wokalista grupy Jon Anderson i jej gitarzysta Steve Howe zafascynowani pismami hinduskiego jogina Paramhansa Yogandy (zm. 1952 r.). Utwór ”Ritual (Nous Sommer du Soleil)” znalazł się na stronie czwartej wydania winylowego tego albumu.

Album ten zespół Yes nagrał z nowym perkusistą, Alanem Whitem. Jego poprzednik, Bill Bruford, odszedł bowiem do grupy King Crimson. Utwór „Ritual” opowiada o życiu jako nieustannych zmaganiach miłości człowieka z siłami zła. Utwór ten, podobnie jak pozostałe z tego albumu, zrodził się z tekstu, do którego skomponowano później z mozołem muzykę. Partie basu i i perkusji skonstruowano tak, aby ilustrowały walkę dobra ze złem, a na końcu aby z tego chaosu wyłonił się obraz harmonii i miłości.

Brytyjscy krytycy już w chwili jego ukazania się uznali, że ten album, w tym utwór „Ritual” za dzieło megalomańskie i nudne, a w najlepszym razie nieprzemyślane. Podobnie myśleli o tej płycie i całej twórczości Yes niektórzy ze znanych mi gliwickich sprzedawców płyt, co często podkreślali w swych wypowiedziach, przy okazji mnie obrażając.

Mnie się zawsze ten album się podobał, a zwłaszcza utwór „Ritual”. Po raz pierwszy usłyszałem go w tej samej audycji, w której w 1981 r. nadano utwory zespołu Refugee. Następnie mogłem go ponownie nagrać w audycji „Kanon Muzyki Rockowej” w listopadzie 1983 r.

W wersji na płycie CD nagrałem ten album dopiero w 1991 r. Przegrałem go dzięki wypożyczalni płyt CD przy ul. 1 Maja w Gliwicach. Album ten w wersji CD nabyłem dopiero w 1995 r. w sklepie „Elvis” w Gliwicach.

W linku utwór „Grand Canyon Suite” zespołu Refugee w dwóch częściach.
https://www.youtube.com/watch?v=zkSm_YVouhg
https://www.youtube.com/watch?v=XhJYdVOTAlQ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Posłuchajmy razem Vol. 98

  001 AFFINITY - Coconut grave (2:37) 002 AFFINITY - My joy (5:05) 003 AFFINITY - I am and so are you (3:34) 004 RARE BIRD - What You Want T...